#21 Życiowo-muzyczny update

Moje życiowe nieogarnięcie i pierdołowatość w końcu osiągnęły stan krytyczny i wzięły nade mną górę. Biegnąc któregoś pięknego, majowego poranka rano do pracy na mojej drodze stanął krzywy chodnik, a bliskie spotkanie z nim zakończyło się złamaną kostką i serią kolejnych dolegliwości. Nauka chodzenia o kulach i ciągłe, coraz to nowe badania oraz wizyty u kolejnych lekarzy sprawiły, że nie było czasu ani zbyt dużej ochoty na pisanie czegokolwiek tutaj, ale znów – powracam. Niczym bumerang.

Tamtego feralnego dnia jednak (zanim pojechałam na ostry dyżur z ogromną opuchlizną) zdążyłam zrobić małe, winylowe zakupy.

Czytaj dalej „#21 Życiowo-muzyczny update”

#21 Życiowo-muzyczny update

#20 Jak NAPRAWDĘ ubrać się na festiwal

Popularność poprzedniego posta o tym, jak NAPRAWDĘ malować się na festiwal spowodowała, że moja szczęka zrobiła dość pokaźną dziurę w podłodze. Nigdy nie widziałam tak wysokich statystyk na moim skromnym blogu. Serdecznie dziękuję za wszystkie wyświetlenia, bo ich liczba w ciągu pierwszej godziny przerosła moje najśmielsze oczekiwania! Postanowiłam, że znów na podstawie własnych, nierzadko ekstremalnych doświadczeń, napisać kolejnego, podobnego posta. Tytuł już zdradził, jakie rady znajdziecie poniżej.

Podobnie jak w przypadku blogów i kanałów urodowych, fashionistki już teraz pieczołowicie przygotowują jak najbardziej zwracające uwagę, seksowne, nietuzinkowe, oryginalne, zaskakujące looki (czy.: wszystkie będą wyglądać identyczne). Każdego dnia będą zaskakiwać coraz to bardziej szaloną stylizacją. Tak jak napisałam na końcu poprzedniego tekstu: festiwal muzyczny to nie fashion week, nikogo nie obchodzi, jak tam wyglądacie. Powtórzę po raz kolejny: liczy się wygoda i funkcjonalność. Boleśnie przekonałam się o tym decydując się na długą sukienkę podczas największej ulewy A.D. 2015, ale o tym za chwilę.

Czytaj dalej „#20 Jak NAPRAWDĘ ubrać się na festiwal”

#20 Jak NAPRAWDĘ ubrać się na festiwal

#19 PREMIERA: Kasabian „For Crying Out Loud” – recenzja na gorąco

To chyba najbardziej wyczekiwany przeze mnie album w tym roku. Kiedy 10 lutego na facebookowym fanpage’u zespołu opublikowano zdjęcie otwartego notesu z wielkim napisem ALBUM DONE, serce zabiło mi szybciej a ręce zaczęły się trząść. Planowo album miał wyjść 28 kwietnia, premierę przesunięto jednak na 5 maja. Podobno nie chciano, by premiera kolidowała z wypuszczeniem innej, równie wyczekiwanej przez fanów na całym świecie nowości – „Humanz” autorstwa Gorillaz. Wypuszczone kawałki do końca dawały bardzo sprzeczne sygnały – kilka jest naprawdę dobrymi utworami, które przywracają ducha „starego” Kasabian, inne spowodowały, że uniosłam brwi i głęboko westchnęłam – bynajmniej nie z zachwytu. Ten album do końca trzymał mnie w niepewności i miałam do niego mocno mieszane uczucia. Czy moje obawy były słuszne? Co skrywa się za okładką z płaczącym panem? Zapraszam na moją recenzję „na gorąco” po pierwszych kilkunastu odsłuchach „For Crying Out Loud”!

kasabian-for-crying-out-loud-1489709689

Czytaj dalej „#19 PREMIERA: Kasabian „For Crying Out Loud” – recenzja na gorąco”

#19 PREMIERA: Kasabian „For Crying Out Loud” – recenzja na gorąco

#18 Makijaż na festiwalach – jak NAPRAWDĘ to robić

Dziś trochę z innej beczki, ale nadal zahaczając o muzykę. Robi się coraz cieplej. Wielkimi krokami zbliża się lato, a wraz z nim sezon festiwalowy. Youtube i blogosfera są zalane makijażowymi tutorialami na piękne i czasochłonne looki. Większość z nich jest jednak tylko ładna i na pewno zrobi wrażenie na festiwalu, gorzej jednak z ich funkcjonalnością. Rzecz jasna – wszyscy chcą wyglądać pięknie i zobaczyć się potem na instagramie Coachelli czy Openera, ale nie oszukujmy się – po godzinie czy dwóch czar pryśnie, a komu chce się biec w panice do namiotu poprawiać makijaż?

Postanowiłam skonstruować mały poradnik stałej i doświadczonej bywalczyni koncertów. Z własnego doświadczenia wiem, co warto robić, a co lepiej sobie odpuścić podczas muzycznego szaleństwa. Zapraszam!

Czytaj dalej „#18 Makijaż na festiwalach – jak NAPRAWDĘ to robić”

#18 Makijaż na festiwalach – jak NAPRAWDĘ to robić

#17 Nowości – Kasabian i Depeche Mode. Pierwsze wrażenia

Dwa dni i dwie premiery. Kasabian i Depeche Mode niemal w jednym momencie zaskoczyli mnie nowymi dźwiękami. Znudzona przeglądałam rano facebooka przy porannej kawie i wtem! Moja strona główna została zalana aktualizacjami ze strony Kasabian. Moim oczom ukazała się okładka ich najnowszej płyty (która, swoją drogą, jest poważnym kandydatem do miana najgorszej okładki roku – a jest dopiero marzec!) i link do nowego singla. Oby tylko okładka była zła, choć po „You’re in love with a psycho”, bo taki tytuł nosi nowy singiel, naprawdę nie wiem, czego się spodziewać.

kasabian-for-crying-out-loud-1489709689.jpg
Kasabian „For Crying Out Loud”. Premiera 28 kwietnia.

Czytaj dalej „#17 Nowości – Kasabian i Depeche Mode. Pierwsze wrażenia”

#17 Nowości – Kasabian i Depeche Mode. Pierwsze wrażenia

#16 Band of Skulls „By Default” – (w miarę) obiektywnie o płycie nagranej w kościele

Od premiery najnowszego albumu Band of Skulls minęło już kilka dobrych miesięcy. Nie zliczę, ile razy przesłuchałam tę płytę. W gruncie rzeczy cieszę się, że zabieram się za recenzję dopiero teraz, bo na dobrą sprawę po tych kilku miesiącach jestem w stanie obiektywnie spojrzeć na tę płytę. Na początku katowałam ją w głośnikach bardzo długo i namiętnie z czystej ekscytacji. Zachwyt, ochy, achy i ogólna ekscytacja, odkrywanie czegoś nowego za każdym razem.

Ta ekscytacja po jakimś czasie zaczęła opadać i mogłam na chłodno dostrzec niedociągnięcia. Wkrótce okazało się, że pomimo naprawdę dobrych pierwszych wrażeń, „By Default” jest płytą dobrą, ale przeciętną. Na pewno nie dorównuje tak rewelacyjnym krążkom jak poprzedni „Himalayan” czy moje ulubione „Sweet Sour”. I właśnie to jest to, co najbardziej mnie denerwuje – kiedy płyta jest po prostu tylko dobra. Owszem, pokazuje kunszt muzyków, ale na „By Default” jest tyle niewykorzystanych możliwości… powtórzę: ta płyta jest po prostu tylko dobra.  Czytaj dalej „#16 Band of Skulls „By Default” – (w miarę) obiektywnie o płycie nagranej w kościele”

#16 Band of Skulls „By Default” – (w miarę) obiektywnie o płycie nagranej w kościele

#15 Show must go on – ekspresowe podsumowanie roku 2016

Nie umiem wyrazić, jak bardzo mi głupio, że w ciągu ubiegłego roku bardzo zaniedbałam bloga. Działo się przecież wiele – zarówno jeśli chodzi o nowe wydawnictwa, jak i koncerty. Częstotliwość wrzucania postów była żałosna, bo zerowa. Moje życie pędziło w niektórych momentach w takim tempie, że ciężko było znaleźć chwilę na nawet pomyślenie o kolejnym wpisie. Szczęśliwie sytuacja jest już nieco bardziej stabilna, a ja mogę (oby!) w większym stopniu poświęcić się pisaniu.

Ostatni post stricte związany z muzyką ukazał się w maju. Od tamtego momentu czas zaczął biec jak szalony.W czerwcu miałam przyjemność m. in. po raz drugi zobaczyć Muse na żywo – tym razem w pełnej okazałości. Pierwszy raz widziałam to trio na Orange Warsaw Festival w 2015 roku. Show było niezwykle energetyczne i efektowne, jednak dopiero rok później okazało się, na co naprawdę stać Brytyjczyków. Zdecydowanie sprzyja im duża scena i robienie wszystko po swojemu, a nie według wytycznych organizatora. Na zeszłorocznym koncercie poza muzyką dominowały efekty specjalne, wizualizacje i oświetlenie. Całe show można określić słowem „przepych”.

Czytaj dalej „#15 Show must go on – ekspresowe podsumowanie roku 2016”

#15 Show must go on – ekspresowe podsumowanie roku 2016